piątek, 19 czerwca 2015

"Strażniczka Ludu"- rozdział 3 "O co chodzi?"

O mój Bosze!
Czy wam się to aż tak podoba? Nie myślałam, że dotrzemy do trzeciego rozdziału O.O
Dziękuję wam, moje pućki ♥
/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\
     Otworzyłam delikatnie oczy. Nade mną stał Mico ze swoim kamiennym wyrazem twarzy. Pomógł mi wstać z twardego podłoża. Rozejrzałam się dookoła i dopiero wtedy zauważyłam jak wygląda to miejsce...
Ziemia była srebrzysta i co chwila mieniła się innymi kolorami w zależności od położenia, rośliny były niczym z rajskiego ogrodu- piękne, nie spotykane i fluorescencyjne. To miejsce było cudowne, a zarazem sprawiało wrażenie, że coś w każdej chwili może cię zaatakować.
    Z oniemienia wyrwał mnie mocny głos Mico:
- Poczekaj chwilę, zaraz będziemy jechać.
- Czym ty chcesz jechać?! Autonogami?!
Wtedy Mico zagwizdał trzy razy. Ziemia zadrżała, podnosząc pył, który się na niej znajdował. Proch ten, uformował się w sylwetkę konia. Mico wszedł na niego z wielką łatwością, po czym pomógł mi na niego wsiąść. Zaczęłam się zastanawiać, aż po krótkim namyśle zdecydowałam się go zapytać:
- Czy to aby na pewno bezpieczne?
- Tak.
Wkurzył mnie tą odpowiedzią, sama nie wiem czemu, ale zdenerwował mnie. Lecz zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, koń ruszył z zawrotną prędkością. Nie minęło pół minuty, a tuż przed nami pojawił się pałac który wyglądał jak z lodu...
                                                                           ***
- Czy to ona, Micolasie?
- Tak.
- A więc witaj, me drogie dziecko!
Mężczyzna miał siwe włosy, ogromne oczy w takim kolorze jak Mico i Anne. Jego skóra była w lekkim odcieniu wyblakłej zieleni. Jego twarz wyglądała przyjaźnie, choć przez drobne zmarszczki wyglądał dość staro.
    Mężczyzna podszedł szybko i zaczął mnie przytulać. Czułam się nieswojo:
- Nazywam się Teodor, jestem królem tego królestwa... a ty jesteś  North Liteque, mam rację?
- Tak, wasza... królewska mość...? Co ja tutaj robię?!
- Już ci wszystko tłumaczę, dziecko... A więc wiele lat temu, królestwo Elfów zostało podzielone na wiele "Frakcji"... my znajdujemy się w Królestwie Księżycowych Elfów, w którym ja jestem królem, a Micolas i Anne są książętami.... kontynuując, między nami, znaczy się, wszystkimi Królestwami, toczy się wojna, lecz najbardziej się nienawidzimy z Elfami Ognia... może się już domyśliłaś, że to oni podpalili twój dom i przez to zginęli twoi rodzice... a i teraz najgorsze! W każdym królestwie jest dwoje Strażników. Byli nimi twoi rodzice, lecz umarli, więc musimy wybrać nowych. Jeden jest już wybrany... poczekaj chwilkę... LUKE!!!
     W tym momencie do sali tronowej wszedł chłopak idealny... miał złote, rozczochrane i pokręcone włosy, lekko kremową skórę, złote oczy. Był wysoki i dobrze zbudowany. Szedł dziarskim krokiem i z szelmowskim uśmiechem na twarzy w naszą stronę. Czułam, ze serce mi tak bije, że mogłoby zaraz wyskoczyć z mojej klatki piersiowej.
- To jest Luke, jeden ze Strażników... drugim, jako, iż masz moce po rodzicach, jesteś ty!
- Że co...?! Co to ma znaczyć?! Co to są te "MOCE" czy jacyś "STRAŻNICY"?!
wtedy odezwał się Luke:
- Spokojnie... moce masz takie same jak ja, czyli kontrola tej ziemi, na której się znajdujemy, a Strażnicy to osoby, które pilnują bramy i nie dają się innym przez nią przedostać.
Powiedział to tak spokojnie i swoim aksamitnym głosem, że serce zaczęło mi walić jeszcze mocniej i szybciej.
         Nagle do sali wbiegła Anne:
- Żyjesz! Uuuuu, i jak ci się podoba?
- Przepraszam, ale chcę wyjść.
- O, Micolasie, zaprowadź swoją przyjaciółkę do jej pokoju!- rzekł król
- Już idę, ojcze.
            Mico złapał mnie za dłoń i zaprowadził do jednego z pokoi. Był on błękitny i przytulny. Gdy weszłam, Mico zamknął drzwi i tylko było słychać jego mruczenie pod nosem.
A ja usiadłam na łóżku i zaczęłam myśleć, czy to aby na pewno się dzieje...

3 komentarze: