piątek, 31 lipca 2015

FanFic FNaF #1

Nie wiem co napisać we wstępie.. D:
W każdym razie przepraszam za wszelkie błędy, ale leniwej Julii nie chciało się poprawiać ;_;
Wszelkie nieścisłości proszę ignorować, zazwyczaj jest to moje zamierzone działanie.
Miłego czytania :3
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
  Ruszyłam w kierunku pomalowanego na bursztynowy kolor budynku. Nad drzwiami wejściowymi wisiał świecący szyld, z jaskrawym napisem "Freddy Fazbear's Pizza" oraz uśmiechniętym niedźwiedziem ubranym w czarny cylinder i muszkę. Weszłam do środka zerkając na zegarek. Była 23:43. Zastanawiacie się co mogę robić w pizzeri o tak późnej porze? Otóż ze względu na moje fundusze które pozostawiały naprawdę wiele do życzenia postanowiłam znaleźć jakąkolwiek, byle dobrze płatną pracę. Co do stanu mojego konta bankowego; wcale nie byłam i nie jestem rozpuszczoną 19-latką, której nie stać na najmodniejszy w tym sezonie płaszcz, czy cholernie drogie szpilki. Moje problemy finansowe nie są tak płytkie jak moglibyście pomyśleć. Ledwo starcza mi na czynsz za jednopokojowe mieszkanie, nie mówiąc już o jakichkolwiek ubraniach lub kosmetykach. Szperając w internecie natknęłam się na ogłoszenie o pracy stróża w tej właśnie restauracji. Pensja była wysoka, a przynajmniej dla mnie. Przychodząc tu po raz pierwszy na nocną zmianę nie miałam pojęcia, na co się piszę. Weszłam do środka stukając moimi ciężkimi, znoszonymi glanami o posadzkę. Doszłam do biura, gdzie na krześle obrotowym siedział fioletowłosy chłopak. Na oko był starszy ode mnie o rok, maksymalnie dwa lata. Zerknął na mnie kątem oka.
- Mam rozumieć, że to ty jesteś ta nowa? - wziął do ręki tablet.
- Mhm. - przytaknęłam. - Myślałam, że będę sama. - położyłam swoją torbę obok drugiego krzesła, po czym usiadłam.
Chłopak zaśmiał się kpiąco.
- Sama byś sobie nie poradziła. - poprawił czapkę.
Poczułam się urażona. Ja miałabym sobie nie poradzić?
- A co może być trudnego w monitorowaniu lokalu, na dodatek nocą? - nie ukrywałam oburzenia.
- Więc jeszcze nie wiesz?
- A jest coś co powinnam wiedzieć? - coraz bardziej mnie irytował.
- Przede wszystkim powinnaś znać moje imię. - wstał. - Jestem Vincent.
Popatrzyłam na niego. Był wysoki i dobrze zbudowany. Miał na sobie fioletowy uniform idealnie dopasowany do koloru jego włosów.
- Jane. - przedstawiłam się.
- Dobra, skoro już się poznaliśmy, to chyba mogę przejść do sedna. - ponownie usiadł i założył nogi na biurko. - Zgaduję, że szef nie wspominał nic o krwiożerczych bestiach, chcących cię dopaść?
Wzięłam to za żart, zauważając szeroki uśmiech malujący się na jego twarzy.
- A co to ma niby znaczyć? - spytałam udając obojętność, lecz w rzeczywistości zaintrygowały mnie te słowa.
- Znaczy to co znaczy. Zresztą, nie muszę chyba tłumaczyć. - popatrzył na zegarek. - Mamy równo dwunastą, więc sama się wkrótce przekonasz.
Wzięłam do ręki tablet i zaczęłam po kolei przeglądać kamery. Przez ponad 20 minut nie działo się kompletnie nic. Jednak po tym czasie ten fioletowy królik... Bonnie, zniknął ze sceny.
- C-co? - wydukałam z siebie oszołomiona.
- Ruszył się? - zapytał Vincent, zaglądając mi przez ramię. - Dość wcześnie, nawet jak na niego. - stwierdził.
Byłam w szoku. Jak on mógł być taki spokojny? Halo, animatroniczny królik właśnie zlazł ze sceny i szlaja się gdzieś po lokalu! Pomijając już fakt, że w ogóle nie powinien się ruszać...
Vincent przejął dowodzenie sprawdzając wszystko co konieczne; położenie Bonnie'go, ilość energii oraz godzinę.
- Zaraz przyjdzie lewym korytarzem, więc zamknij drzwi, a ja pobiegnę do generatora.
- Zostawiasz mnie tu?! - zatrzymałam go.
- Ej, chyba wytrzymasz beze mnie te dwie minuty? - mrugnął do mnie.
- Oczywiście, że tak...! - odparłam zmieszana.
Po chwili zostałam sama. Byłam spanikowana jak nigdy dotąd. Zamknęłam lewe drzwi, tak jak mówił Vin.
- Bonnie, odejdź stąd! - walnęłam ręką w metal, za którym stał ten niewyżyty królik.
Oparłam głowę o ścianę - a przynajmniej tak mi się wydawało. W rzeczywistości nacisnęłam przycisk otwierający drzwi. Zanim zdążyłam jakkolwiek zareagować Bonnie już znalazł się w biurze. Gwałtownie wstałam i uderzyłam plecami o ścianę znajdującą się za mną. Animatronik zbliżał się niebezpiecznie szybko, powodując u mnie palpitacje serca. Najlepszym rozwiązaniem wydała mi się ucieczka, więc rzuciłam się w stronę prawego korytarza. Biegłam najszybciej jak mogłam, oglądając się za siebie. To blaszane gówno dalej starało się mnie dopaść! Nie wiedziałam gdzie mogę się ukryć. Nie znałam nawet dobrze planu budynku, a co dopiero kryjówek do śmiercionośnej gry w chowanego. Z zamyślenia wyrwało mnie uderzenie. Po sekundzie leżałam na zimnej posadzce pizzeri.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
To tyle :3 Trochę krótko mi zeszło, no ale w notatniku telefonu wydawało się to dłuższe :v Zachęcam was do komentowania i w ogóle do oceniania *^*
~ Vanilka
(dobra, będę tak dobroduszna i nie wstawię tego loga x3)

środa, 29 lipca 2015

Nikogo to pewnie nie interesuje, no ale cóż...

Postanowiłam, że ta informacja powinna się pojawić. Niektórych interesowało moje opowiadanie- "Strażniczka Ludu", lecz niestety, stała się tragedia. Zniknął mój zeszyt z caaaałym opowiadaniem, a razem z nim moja wena twórcza. Chciałabym kontynuować Strażniczkę, ale nie wiem, co miało dalej być. Tak więc mam nadzieję, że się nie obrazicie, ale zacznę nową serię, a gdy tylko powróci zeszyt, powróci Strażniczka!
Tak więc narka miśqi <3
~Tiko
A i prośba do ekipy: Do jasnej cholery, nie wstawiajcie obrazków do postów, bo mam lagi :v

poniedziałek, 27 lipca 2015

Info.

No więc tak...
... uznałam, że nie będę kontynuować 'Amnesii'. Zwyczajnie nie mam weny na to opowiadanie, i że nic ciekawszego z tego nie wyniknie. Ale spełnię życzenie Pana Michała 'Danny'ego' i zacznę pisać Fanfic'a o Fnaf'ie :3 Także to było to magiczne info.
Żegnam.
~ Vanilka