Ok, jedziemy dalej ;d
/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\
Anne i Mico weszli do mojego pokoju. Anne usiadła obok mnie, a jej brat stanął w koncie.
-Wszystko dobrze? - zapytała łagodnie Anne
- Wiedzieliście o tym wszystkim?
- North, ja...
- WIEDZIELIŚCIE?!
- Tak, ale nie...
- Dlaczego mi nie powiedzieliście?
Wtedy Mico podszedł do swojej siostry, powiedział jej coś na ucho, a Anne wyszła z pokoju. Na jej miejscu on usiadł i zaczął mówić:
- Wiesz, my... nie mogliśmy ci tego wcześniej powiedzieć... nie byłaś gotowa- położył swoją dłoń na mojej.
- Jak to nie byłam GOTOWA?
- Bo... wiesz, żeby móc się o czymś takim dowiedzieć, trzeba samemu to zobaczyć, ale najpierw stać się jednym z nas...
- Nie rozumiem...
- Kiedyś zrozumiesz - na jego twarzy pojawił się cień uśmiechu. Był to chyba pierwszy raz, kiedy coś takiego zobaczyłam na jego twarzy. Nie mogłam nie odwzajemnić uśmiechu.
- Dziękuję.
I wtedy zrobiłam coś tak głupiego, że to aż przykre... wstałam i pocałowałam go w policzek, po czym wybiegłam z pokoju. Na schodach wpadłam na Luke'a.
- Cześć, chyba się jeszcze nie znamy... Jestem Luke - uśmiechnął się łobuzersko. Powiedział to tak spokojnie i delikatnie, że serce znów zaczęło mi szybciej bić...
- Ymmmmm... oh, tak. Miło mi, ja jestem North.
- Wiesz, pewnie nie umiesz jeszcze używać mocy, prawda?
- Nie...
- A więc, jak chcesz, mogę ciebie nauczyć, co ty na to?
- Z chęcią! - tak, krzyknęłam to ODROBINKĘ za głośno...
- Ok, to dzisiaj po obiedzie.
On odszedł, a ja stałam jak głupia na schodach. Pobiegłam z powrotem do pokoju. Na szczęście nie było już tam Mico. Zajrzałam do szafy która stała w koncie pokoju. O dziwo, była pełna ubrań... w moim rozmiarze. Czułam się tak, jakby oni od dawna czekali na moje przyjście tutaj. Wyciągnęłam ubrania, które mi się bardzo spodobały- bluzę zakładaną przez głowę w moro i czarne rurki z dziurami. Przebrałam się szybko i ubrałam znowu moje glany. Nagle do pokoju wszedł Mico, cały w rumieńcach:
- Ymmm... Emmm... jest... obiad.
- Już schodzę.
Wybiegłam szybko z pokoju i po zapachu doszłam do jadalni... jeżeli można tak to pomieszczenie nazwać. Na samym środku pokoju stał baaardzo długi stół z czterema krzesłami po każdej stronie. Usiadłam przy jedynym wolnym, na przeciwko Anne. Na talerzach było po kawałku mięsa, ryż i jakieś dziwaczne warzywa. Wszystko smakowało wyśmienicie.
***
Pod wejściem do królestwa stał Luke. Podbiegłam do niego:
-Ok, już jestem.
-Zauważyłem. Chodź za mną.
Pobiegłam za nim. Po chwili znaleźliśmy się na płaskim terenie.
- Ok, a teraz słuchaj uważnie. Najpierw nauczę ciebie kontrolować ziemię. Musisz się skupić i pomyśleć o czymś przyjemnym... Już?
Zrobiłam, co kazał. Skupiłam się i... to dziwne, ale myślałam o nim. Nagle poczułam jego ręce w talii i na mojej prawej ręce.
- Dobrze, nie spinaj się. Tylko chcę ciebie prawidłowo ustawić... ok, już. Gotowa? Teraz na maksa skup się na tej jednej, przyjemnej rzeczy.
Nagle poczułam uderzenie jakby fali w dłoń. Otworzyłam oczy, a pod moją ręką unosiły się kawałki ziemi. Szybko się odsunęłam.
-Dobrze ci idzie. Ale widzę, ze się tego boisz. Oswój się z tym. Jutro spróbujemy znowu. Na razie!
I odszedł. A ja zostałam sama na pustkowiu z moimi myślami....
Genialne :-)
OdpowiedzUsuń