Ziuuu ^-^
Lecimy z kolejnym rozdziałem ^^ Małe przypomnienie kolorków wypowiedzi;
Scarlett
Jason
Tris
Tom ( jeszcze go ni ma )
Erick ( jeszcze go ni ma )
Judii
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wszyscy
razem zeszli na dół. Przez drewniane, zdobione drzwi weszli do bardzo
dużej - można by rzec ogromnej - sali. W pomieszczeniu były okna oraz
dwie pary schodów. Na środku stała kamienna fontanna, wypełniona jakąś
czarną substancją. Przypominała ona ropę, jednak była znacznie mniej
gęsta. Scarlett zaciekawiona tym faktem wrzuciła do niej chusteczkę
higieniczną, którą znalazła w kieszeni spodni.
- Scar, idziesz?! - zapytał Jason wchodząc z resztą 'ekipy' po marmurowych schodach.
- Tak, tak! - wyciągnęła szybko chusteczkę i chowając ją do kieszeni dołączyła do reszty.
Weszli
na 'półpiętro' wsparte kolumnami. Judii - która szła pierwsza -
otworzyła drzwi, nieco większe od poprzednich. Po chwili cała czwórka
znalazła się w średniej wielkości pokoju przypominającym biuro, o
ścianach wykonanych z ciemnego drewna. Pierwszą rzeczą, która rzucała
się w oczy był obraz. Wyglądał tak zwyczajnie, a jednak. Było w nim coś
co przyprawiało człowieka o strach. Ale nie jakiś zwykły strach.
Paniczny lęk, który był w stanie zawładnąć całkowicie nad człowiekiem.
Nad jego ciałem i psychiką. Przedstawiał on kobietę, z długimi,
kruczoczarnymi włosami, bladą - wręcz białą - cerą i błękitnymi oczyma,
nienaturalnie szeroko otwartymi. Gdyby dłużej wpatrywać się w ten
przerażający portret, można by stwierdzić, że jej wzrok przeszywa cię na
wylot. Wierci w tobie gigantyczną dziurę, lustrując dokładnie każdą
część twojego ciała i duszy. Tris szybko zajęła się czymś innym, a
mianowicie przeszukiwaniem pokoju. Przetrzepała niemalże wszystkie
szuflady, jakie były w pokoju. Znalazła jedynie dwie męskie koszule i
zapisany skrawek papieru. Podeszła do Judii;
- Potrafisz to odczytać? - pokazała kartkę z rozmazanym tuszem.
- Czekaj chwilę...
- wzięła znalezisko Tris do ręki, próbując się doczytać. Stała przez
chwilę na środku, podczas gdy reszta w dalszym ciągu eksplorowała pokój.
- Nie mogę, przykro mi. - oddała jej skrawek.
- A może ty Scarlett?
- Daj, spróbuję... - to samo. Nie była w stanie przeczytać ani jednego słowa. - Jedyne co mogę powiedzieć, to tyle, że to jest zdanie.
- To, to i ja wiem... No cóż. Najwyraźniej tego nie odczytamy, szkoda.
- A mnie to się już nie zapytasz? - zza kotary wyłoniła się głowa Jason'a.
- Nie mam po co. I tak ci się nie uda. - uśmiechnęła się szyderczo.
- Dziękuję bardzo. - rzekł z urazą w głosie.
Po
przeszukaniu biura, wszyscy w czwórkę zeszli z powrotem na dół,
kierując się w stronę kolejnych drzwi. Wyglądały inaczej niż wszystkie
inne, które widzieli dotychczas. W górnej ich części spostrzegawcze oko
Judii dostrzegło mało widoczne znaki, przypominające runy. Żadne z nich
nie znało się na tego typu sprawach, więc zignorowali to i weszli do
kolejnego pomieszczenia. Tym razem był to korytarz. Bardzo długi i z
pozoru zwyczajny, oświetlany był przez płomyk zapałki Tris. Szli
trzymając się blisko siebie. Po pewnym czasie ogieniek zgasł, pogrążając
korytarz w ponownym mroku.
- Gdzie jesteście? - spytała Scarlett, szukając swoich towarzyszy.
- Tutaj...! - rozpoznając głos Beatrice, starała się do niej dotrzeć.
Błądząc w poszukiwaniu przyjaciółki, nagle poczuła silny ścisk w okolicach bioder. Po chwili straciła przytomność...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Gdy
otworzyła oczy w dalszym ciągu panowała ciemność. Dookoła było cicho.
Cisza ta wydawała się być tak gęsta i silna, że nic nie zdołałoby jej
przerwać. Gdy tylko spróbowała się poruszyć, zorientowała się, że jest
przykuta za nadgarstki i kostki. Starała się krzyczeć, lecz nie
potrafiła wydobyć z siebie ani jednego dźwięku. Nagle do pomieszczenia w
jakim się znajdowała dotarło źródło światła - płomyk świecy. Początkowo
poczuła ogromną ulgę, lecz uśmiech nadziei szybko zszedł z jej twarzy.
Świecę niosła bowiem ta sama kobieta, która widniała na portrecie w
biurze...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tymczasem
pozostała trójka przebywała już w kolejnej lokacji. Starali się
wymyślić sposób, na odnalezienie Scar. Nic sensownego nie przychodziło
im do głowy, zwłaszcza, że podczas jej zaginięcia panował całkowity
mrok, w którym nie można było dostrzec absolutnie nic. Postanowili, że
będą szli dalej i być może znajdą ją w pewnym momencie. Ruszyli więc
przed siebie, do piwnicy...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jej
blada ręka odstawiła świecę na drewniany stolik. Podeszła do Scarlett z
kamiennym wyrazem twarzy, odsłaniając swoje błękitne oczy, które jak
dotąd zakrywały kosmyki czarnych włosów. Dziewczyna nie potrafiła
odczytać jej intencji, więc leżała w bezruchu, sparaliżowana strachem.
Zacisnęła oczy spodziewając się kolejnego omdlenia, lub po prostu
śmierci, lecz usłyszała tylko jej dźwięczny głos;
- Chusteczka... - poczuła chłód na całym ciele.
Gdy
uniosła lekko prawą powiekę, zorientowała się, że kobieta zniknęła, a
ona sama jest wolna. Czym prędzej wstała i wybiegła z pomieszczenia,
natykając się na przyjaciółki i brata. Opowiedziała im wszystko.
- A co z tą chusteczką? - spytała Judii.
- A właśnie! To ta, którą wrzuciłam do fontanny... - wyciągnęła owy przedmiot w kieszeni, odczytując drżącym głosem słowa;
- "
Nim siedem dni minie, jej los się wypełni, przeznaczenie jest dziwne i
pełne cierpieni, lecz życiem swym ocali wszystkich, co zamieszkują kraje
kontynentów pobliskich "...
Przekręciła chustkę na drugą stronę. Widniał tam krwawy napis:
- "BEATRICE".
- Po tych słowach Scarlett obudziła się w swoim pokoju. W zaciśniętej
dłoni trzymała chusteczkę z przepowiednią, a zegar wskazywał godzinę
szóstą rano...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To
by było na tyle w tym krótkim rozdziale ^-^ Chociaż czy on taki
krótki, to ja nie wiem. :P W każdym razie mam nadzieję, że się podobało,
zachęcam do komentowania wszelkich opowiadań na naszym blogu i
zapraszam na kolejny rozdział (już niedługo *-*).
~ Vanilia

Super! *-*
OdpowiedzUsuń