Hejka, naklejka :3
Jestem po występie *-* Dla 'niewtajemniczonych' powiem, że miałam mój pierwszy w życiu występ Jazz'owy (taniec) na scenie. YUHU. :3 W każdym razie... lecimy z piątym rozdziałem B)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ocknęła się. Na nadgarstkach i kostkach miała obtarcia po łańcuchach.
" A więc to nie był zwykły sen. " - pomyślała, rozglądając się po pokoju. W dalszym ciągu siedziała na - lekko zniszczonym już - krześle obrotowym, przy biurku.
Wstała i lekko chwiejnym krokiem zeszła na dół do kuchni, aby zjeść śniadanie. Cały dom spowity był ciszą i delikatnym mrokiem. Scarlett szybko zapaliła lampkę naścienną w holu. Po zdarzeniach z dzisiejszej nocy pojawił się u niej objawy nyktofobii - lęku przed ciemnością. Nie mając pomysłu na konkretniejszy posiłek, zrobiła sobie kanapkę i zaparzyła herbatę w starym, srebrzystym czajniku. Nieustannie miała wrażenie, że ktoś ją obserwuje, ale ignorowała to. Kątem oka dostrzegała cienie, kształtujące się na wzór ludzkich sylwetek. W pośpiechu dokończyła śniadanie, po czym pobiegła z powrotem do swojego pokoju. Przebrała się w czyste ubrania i włączyła laptopa. Przeglądała internet, rozmyślając o przepowiedni i o Beatrice. Po chwili zadzwoniła jej komórka. Zerknęła na ekran; "Numer nieznany". Odebrała, tak z czystej ciekawości.
- Halo? - odezwała się.
- Scar, to ty? - zamurowało ją. To był TEN głos. Ten, którego tak strasznie nienawidziła.
- Mówiłam ci, nie dzwoń do mnie więcej, psycholu! - rzuciła telefonem o ziemię. I tak był rozbity, więc kolejne szkody nie zrobiłyby większego znaczenia.
Minęło parę sekund, po czym znów dało się słyszeć dzwonek komórkowy. Scarlett nie miała zamiaru odbierać. Nie od niego.
Po chwili otrzymała wiadomość;
" Scar, wiem, że to co zrobiłem było podłe i naprawdę nie wiem co mogę zrobić abyś mi wybaczyła, ale teraz naprawdę potrzebuję twojej pomocy! "
Nie dowierzała. Po tym wszystkim co jej zrobił, miał jeszcze czelność pisać do niej sms'a z prośbą o pomoc, po latach milczenia! Nie, ona nie miała zamiaru tego tolerować.
" Posłuchaj no, ty gnido. Nie wiem co sobie myślisz, ale jeśli liczysz na moją pomoc po tym wszystkim, to się baaardzo mocno przeliczasz. Więc proszę cię Tom, nie odzywaj się do mnie więcej, nie dzwoń, nie pisz i pogódź się z tym, że odeszłam z twojego życia i nie mam zamiaru do niego wracać! "
Po policzku spłynęła jej łza. Spojrzała w lustro i wytrzeszczyła oczy, nie wierząc w to co widzi. To nie były normalne łzy, jakie towarzyszą nam podczas płaczu. To były czarne łzy. Całkowicie czarne, wypływające z zielonych oczu, przepełnionych nienawiścią. Pierwsze promienie słońca przedostawały się do pokoju przez zasłonięte żaluzje, oświetlając lekko twarz Scarlett. Wstała kierując się do łazienki. Wzięła chłodny prysznic na uspokojenie, założyła szlafrok i wróciła do pokoju. Odruchowo spojrzała na ekran telefonu; "2 nieodebrane wiadomości". Postanowiła je przeczytać. TYLKO przeczytać. Nie odpisywać, nie dzwonić, po prostu przeczytać.
" Kojarzysz Erick'a, co nie? W każdym razie wplątał się w niezłe bagno... Próbuje mu jakoś pomóc, ale póki co... miernie to wygląda. Tak naprawdę, to jesteś chyba jedyną osobą, która jest w stanie zrobić cokolwiek... Eh.. nieważne.. Gdybyś mogła to się odezwij, to jest... naprawdę bardzo ważna sprawa."
- Zaraz... o co tu chodzi? - zaczęła czytać następną wiadomość.
" Rozumiem, że masz mi za złe to, co zrobiłem, ale zrozum, tu nie chodzi o mnie."
Siedziała chwilę w zamyśleniu. Setki myśli kłębiło jej się w głowie. Jednego faktu była pewna, musi spotkać się z Tom'em, aby szczegółowo dowiedzieć się o co chodzi. Westchnęła i wybrała jego numer, aby po chwili usłyszeć sygnał oczekiwania na rozmowę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Scarlett siedziała na zacienionej ławce, w parku. Rozglądała się nerwowo, czekając na Tom'a. Czas okropnie jej się dłużył. Nigdy by nie pomyślała, że jeszcze kiedyś zdecyduje się na chociażby rozmowę z nim. Myślała o tym, jak potoczy się ich pierwsze spotkanie po tylu latach, jak będzie wyglądała wymiana słów i tym podobne. Z zamyślenia wyrwał ją głos, lecz nie był to głos Tom'a. Po krzyżu przebiegł jej dreszcz. Natychmiast się odwróciła, dostrzegając Ericka, który w ciągu sekundy znalazł się obok niej na ławce.
- Hejka Scar. - uśmiechnął się ironicznie.
- Hej... - powiedziała bez przekonania.
- Jak tam leci w nowej szkole, hm? Podoba się? - to było zadziwiające. Po tylu latach rozmawiał z nią jak gdyby nigdy nic. - No co jest? Zapomniałaś języka w tej swojej słodkiej mordce?
- Mógłbyś przestać robić z siebie debila? - na jej twarzy pojawił się szyderczy uśmiech.
- Wypraszam sobie. Nie sądzę, abyś mogła mnie do tego przekonać, a teraz idź oraj pole plebsie. - jak zwykle zaczął się wygłupiać.
- Dobra, teraz zadam ci POWAŻNE pytanie. Gdzie jest Tom?
- Albo jest zamknięty w komnacie czarodzieja Merlina, albo kopie ziemniaki.
- Erick! Po-wa-żne, nie zrozumiałeś ty ciotmenie? -.-
- No dobra. Zaraz będzie, musiał po drodze wpaść do Catherine.
- Że kogo?
- Catherine, no. Jego dziewczyny. - mrugnął do Scarlett.
- Aha... - pierwszy raz od długiego czasu poczuła to podłe uczucie zazdrości. Tak, zazdrości. Przypomniała sobie czasy, w których to ona była " całym światem " Tom'a.
- Co tak siedzisz, jak trup przed telewizorem?
Scar tylko westchnęła. Erick i to jego dziwne poczucie humoru.
- Mógłbyś do niego zadzwonić?
- Czemu ja? A może przypadkiem celowo nie zabrałem telefonu, żebyś ty to zrobiła?
- Ty cholerny złośniku. ;_; - wyciągnęła komórkę i zaczęła wykręcać numer Tom'a.
- Co się stało z twoim urządzeniem komunikacyjnym? - spytał, zauważając pęknięty ekran.
- Ćśś... - przyłożyła palec do ust, uciszając go. - Em... Halo, Tom? Tak, tu Scarlett. Ile będziesz się jeszcze włóczył? Czekamy na ciebie... Dobra, nie zgub się tylko. - dodała trochę ironicznie.
- To co się stało z twoim ekranem?
- Krótka historia. Zerwałam się ze szkoły, wieczorem, w nocy wracałam sobie przez las, zaatakował mnie jakiś leszcz z padaką, straciłam przytomność i oto efekt. - wyciągnęła rękę z rozwalonym telefonem.
Znów rozmawiali, tak jak dawniej. Jak prawdziwi przyjaciele.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Koniec :3 Mam nadzieję, że się podobało miśki, bo pisałam ten rozdział z 3 dni. ;-; Nie miałam jakoś weny :C No.
~ Vanilia

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz