niedziela, 30 sierpnia 2015

Immaculate Blood- rozdział 1 "Ród Założycieli"

HOGWART
SZKOŁA
MAGII I CZARODZIEJSTWA
 

   Szanowna Pani Slytherin
   Mamy przyjemność poinformować Panią, że została Pani przyjęta do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Dołączamy listę niezbędnych książek i wyposażenia.
   Rok szkolny rozpoczyna się 1 września. Oczekujemy Pani sowy nie później niż 31 lipca.
   Z wyrazami szacunku,
Minerwa McGonagall
Dyrektor
 ஐ
   Od tego listu można właściwie zacząć
   Dostałam się do Hogwartu! O matko! Kto by się spodziewał? Ja, dziewczyna, której którymś z kolei pradziadkiem był Salazar Slytherin miałam się nie znaleźć w tej szkole? No przepraszam bardzo, ale ja mam już wszystko zaplanowane (nie przeze mnie, ale jest). Dla mnie ten list to nic nowego, ale rodzice zachowali się, jakby to był cud. Zresztą moi bracia się dostali, więc i ja MUSIAŁAM.
   Ale gdzie moje maniery! 
   Nazywam się Clarisse Slytherin, jestem czwartym dzieckiem Andrew i Holly Slytherin. Mam 14 lat (po bitwie o Hogwart pani McGonagall zmieniła zasadę- na pierwszy rok idzie się w wieku 14 lat, by zachować bezpieczeństwo). Mam trzech starszych braci: Leon'a, Nick'a i Joe'go. 
   Ale wracając do tematu... W tym roku tak się złożyło że na pierwszy rok idą bachory które wywodzą się z czterech najsławniejszych rodów- Slytherin, Ravenclaw, Hufflepuff i Gryffindor. Zatem będzie ciekawie.
   Najgorsze jest to, ze wymagają od NAS bycia najlepszymi czarodziejami w historii...
   Co to, to nie! Ale może ja się mylę...
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Wiem, krótkie, ale jak się spodoba, to jeszcze dziś wrzucę 2 rozdział, może i 3.
Pamiętajcie o komentowaniu!
~Tiko

Krótkie info od Vani.

Hejka Pyśki c:
Z kolejnym rozdziałem mojego jakże (nie)wspaniałego FanFic'u będziecie musieli trochę poczekać, ponieważ był on zapisany na moim telefonie, który po oddaniu mojej siostrze magicznie się zepsuł. ._. Więc najpierw trza go naprawić (co postaram się zrobić jak najszybciej i jak tylko się będzie dało). Także żegnam, trzymajcie się i narka. :3
~ Vanilka

Tiko informuje!

Przykro mi, lecz zeszyt się jeszcze nie znalazł. Może na razie zrobimy coś nowego? Co powiecie na Immaculate Blood? Oto opis:
  Ten rok w Hogwarcie będzie inny, niż poprzednie. Dzieci czterech potężnych rodów: Slytherin, Hufflepuff, Gryffindor oraz Ravenclaw połączą siły, by stawić wspólnie siły przeciwnością życia, ale również pokonają wiele przeszkód tylko po to, by obronić szkołę...
  Od razu mówię, że to opis całej serii. I jak wam się podoba? Może wolicie coś innego? Napiszcie w komentarzach, co sądzicie. Przypominam, że można komentować nie będąc zalogowanym!
~Tiko

sobota, 1 sierpnia 2015

3 miesiące #1 

Dobry wieczorek <3. Właśnie wpadłam na kolejną historię, po nie udanej próbie napisania posta. A więc spróbuję nie przynudzać aczkolwiek nie obiecuję że już na początku będzie jakoś MEGA ciekawie, ponieważ w życiu nie pisałam żadnej historii, zwłaszcza na blogu. No może oprócz tej wczorajszej która się nie zapisała. Co do nazwy - wiem że jest genialna xD. Zatem zaczynam.


Jak zwykle wstałam rano, zegar wyraźnie wskazywał godzinę 7:00. To nie tak że przeszkadzało mi to że muszę wstawać. Przebrałam się w moją fioletowo-białą bluzę z długimi (trochę poszarpanymi) rękawami. Zeszłam po schodach i przede mną pokazała się osoba której wcześniej nie widziałam u siebie w domu. Był to mężczyzna. Wyglądał młodo, ale trochę... dziwnie? Posiadał przy sobie długą czarną laskę, oraz kotka [?]. Jego włosy były długie i dosięgały mu aż do czerwono-czarnego kaptura. Odwrócił twarz w moją stronę i uśmiechnął się, jakby był mi bliski. Od razu wydał mi się dziwny. Najbardziej zastanawiało mnie : co on robi w moim domu? Chciałam zacząć krzyczeć, lecz on w tej chwili pokazał mi gestami bym tego nie robiła. Poczułam się jakby czytał w moich myślach. W końcu zapytałam się go kim jest, na co on odpowiedział :

- Nie jestem kimś specjalnym. Po prostu przyszedłem tu, by zabrać cię do piekła <3.

Powiedział to z taką łatwością jakby to była codzienna informacja. Pierwszą rzeczą którą zrobiłam było zaśmianie się, - bo przecież jak miałam uwierzyć że obcy mi mężczyzna przyszedł zabrać mnie do piekła? Fakt - moje życie nie było idealne, moje zachowanie też. Ale w to nie mogłam uwierzyć więc zaczęłam być ciekawa o co w tym chodzi. Zapytałam go prosto z mostu ;

- Kim ty w ogóle jesteś?
- Jestem Jeremy. Wybacz mi moją nieuprzejmość. Widzę że nie wierzysz w to co mówię. 

Chciało mi się śmiać i płakać. Jak miałam uwierzyć w coś tak niedorzecznego?
Wtedy Jeremy machnął swoją czarną laską a podłoga "otworzyła" się jak książka. Nie zdajecie sobie sprawy z mojego zdumienia! Tu już nie chodziło mi o to jakim cudem on to zrobił, lecz o to jak brutalnie zniszczył podłogę w moim domu! Miałam ochotę go po prostu wyrzucić! Byłam tak zła że miałam chęć go uderzyć, ale wtedy mogłabym tylko pogorszyć swoją sytuację oraz sytuację mojego mieszkania. Jeremy widząc że się uspokoiłam postawił laskę a podłoga była jak nowa. W sumie, to byłam mu za to wdzięczna... Jeremy patrząc na moją twarz wyglądał jakby miał wybuchnąć śmiechem. W końcu po 5 minutach zrobił poważną minę i powiedział :

- Nie chcesz tam wylądować, prawda? - Nie musiałam na to odpowiadać, bo przecież... Kto by chciał? - Mam dla ciebie pewną propozycję. Czy zechcesz jej wysłuchać? - kiwnęłam głową, bo co miałam do stracenia... - Dobrze, więc. Jeżeli w ciągu 3 miesięcy poprawisz swoje zachowanie (mówił do mnie prawie jak do dziecka!) nie wylądujesz w tym ponurym miejscu... Ale musisz zapewnić mieszkanko mi i Kosiarzowi (podejrzewam że to imię jego kota [?]). To żaden problem, prawda?

Miałam odpowiedzieć lecz w tym momencie usłyszeliśmy roztrzaskujący się szklany przedmiot. Była to moja ulubiona waza, przywieziona z mojej wycieczki. Rozbił ją ten pchlarz! Miałam tak wytrzymać 3 miesiące... Nie ciekawa sytuacja, prawda? Na pewno nie dla mnie i mojej wazy... ([*] świeczka dla wazy od autora) Spojrzałam na mój zegarek. Nim zdążyłam zauważyć była już 8:12. Byłam prawie spóźniona! Ale Jeremy wcale nie wyglądał na zmartwionego. Zakłopotana, nie mogąc wybrać pomiędzy spóźnieniem a pójściem bez śniadania, zapytałam Jeremiego czy mógłby coś na to poradzić. Ale cóż... On wolał ganiać za kotem nie zwracając w ogóle na mnie uwagi. Dzięki ci, Jeremy. Wybiegłam szybko z domu a Jeremy wybiegł za mną. Co najgorsze - przebrany był jak normalny uczeń. Wiedziałam że to nie skończy się dobrze...

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

To na dzisiaj tyle. Dziękuję za przeczytanie i przepraszam za wszelkie błędy z mojej strony! Mam nadzieję że historia się podoba. Wiem że imię głównej bohaterki nie zostało podane ale poznacie je już w drugiej części. Dobranoc ~

~Moniaczeq

Witajcie!

Jak widać (a może nie widać) po powitaniu jestem nową redaktorką na tym blogu ( w koońcu <3).
Wczoraj prawie już dodałam post oraz historię lecz jakimś cudem wszystko to mi się nie zapisało i post został usunięty. Mam już pomysł na historię, lecz to w następnym poście. Nie widzi mi się przepisywanie wczorajszego postu. Więcej informacji napiszę pewnie w następnym poście a historia powinna pojawić się dzisiaj bądź jutro :)

I przepraszam że ciągle piszę 'post' i tym podobne.

~Moniaczeq